Rezygnacja…

Przeważnie gdy boli mnie głowa od tego uporczywego bumbumbum zaczynam odręcznie pisać rezygnację w półmroku mojego zimnego pokoju. Wtedy wychylam się za łóżko w poszukiwaniu papieru podaniowego i kątem oka obserwuję stojących nieopodal Oprawców odzianych jak zwykle w niewinność.

Nienawidzę gdy podczas tego uporczywego bumbumbum Oprawcy nonszalancko zrywają z moich ścian tapetę i głośno zliczają ukryte pod nią rzędy cyfr.

Staram się wtedy pisać szybciej ale ręce mam zazwyczaj zdrętwiałe.

Gdy wokół mnie robi się coraz głośniej, a ilość zerwanej tapety staje się nie do zniesienia zdaję sobie sprawę z beznadziejności sytuacji, w której się znalazłem. Za chwilę ujawnione na ścianie rzędy bezbronnych liczb nieodwołalnie oznajmią wyniki wszystkich różniczkowych równań.

A ja wciąż słucham swoich Oprawców i tego uporczywego bumbumbum.

Nie mogąc przewrócić się na plecy spoglądam na ich idealnie wydepilowane łydki i zrezygnowany zawsze zastanawiam się… czy wyżej jest równie gładko.

Komentarze

Dodaj komentarz