Kuter energicznie wskoczył na przybrzeżną mieliznę mocno skracając odległość do stałego lądu.
Ludzie zaczęli przenosić skrzynki z ciężarówki, zaparkowanej częściowo w wodzie na pokład starego rybackiego kutra.
Głośny szum wzburzonego morza zagłuszył czyjeś przekleństwo, a fale wyrzuciły na brzeg kilka butelek wódki z roztrzaskanej skrzynki.
Z kutrowego masztu błysnęły trzy czerwone światełka.
Stojący pod wydmą Leon ruszył w kierunku zimnych fal.
Kilku ludzi stalowymi tyczkami spychało załadowaną łódź z mielizny na morską głębinę.
Leon energicznie wbiegł do lodowatej wody. Wraz z innymi wszedł głęboko pod kuter i z całą siłą naparł na pożółkłe deski burty. Zaraz za nim do wody wbiegło jeszcze kilku innych.
Stary kuter zsuwał się wolno z mielizny.
Wysoka fala przykryła głowy przemytników. Leon zamknął oczy i przytrzymał powietrze w płucach.
Kiedy jego głowa wynurzyła się na powierzchnię popatrzył z dezaprobatą na gwiaździste niebo.
Kolejna wysoka fala przyszła znienacka.
Tym razem Leon nie zdążył zamknąć oczu i nabrać powietrza więc łapał głębokie hausty słonej wody.
Po kilku minutach kuter wszedł w dryf. Rozległ się głośny, metaliczny, równomierny warkot silnika.
Ludzie krzyczeli do siebie próbując przezwyciężyć blaszany warkot starego diesla. Kilku z nich wybiegło na brzeg i wskoczyło na ciężarówkę, która momentalnie zniknęła w ciemności okolicznych wydm.
Leon poprawił na sobie drelichową kurtkę i spojrzał w stronę ciężko obracającej się zdezelowanej łodzi.
Kuter ociężale znikał w ciemności. Jeszcze słychać było jego warkot i głośne nawoływania załogi.
Na brzegu obfite fale sprawnie zacierały ślady przemytniczych działań. Leon usiadł na brzegu i spokojnie wylał nadmiar wody z butów.
Po chwili ciemność nocy, mgła i szum morza znów opanowały przestrzeń ze wszystkim co się w niej tymczasem znajdowało.


Dodaj komentarz