Na Plaza de San Nicolas zaświeciło poranne słońce oświetlając w połowie drzwi frontowe do kościoła San Nicolas de los Servitas. Konstancja zastukała w nie za pomocą wielkiej wystającej kołatki. Po chwili na wieży kościoła wykonanej w stylu Mudejar i ozdobionej podkowiastymi łukami pojawiła się postać. Nie czekając na pozwolenie bracia Sotta pchnęli ciężkie wrota i weszli do środka.
– Pielgrzymi, witam Was w tym przybytku wiary zbudowanym kilkaset lat temu przez Muzułmanów – powiedział na przywitanie Armanduzca – bankier Morro uprzedził mnie o Waszej wizycie jednakże nie wiem w czym mogę Wam pomoc.
– Senior, racz okazać nam rzeczy, które dostałeś ode mnie na przechowanie – powiedział Stilito Platta.
Po tych słowach Armanduzka oddalił się i zniknął w zaułkach średniowiecznego kościoła.
Po chwili wrócił trzymając w ręku księgę, która swoim wyglądem przypominała kabalistyczną księgę Zohar. Był to ostatni ocalały egzemplarz Tajemnych Zastosowań Mechaniki Różnej.
Konstancja niezwłocznie położyła księgę na zimnej posadzce i rozdarła jej przednią oprawę. Pod połacią skóry znajdował się przemyślnie ukryty skrawek pergaminu, który Konstancja wydobyła. Po rozłożeniu okazało się, ze była to miniaturowa mapa z zaznaczonym miejscem ukrycia Mechanizmu Transsubstancyjnego.
Z mapy wynikało, ze mechanizm ukryty był w piwnicach murowanego domu w posesji rodziny Cinceros niedaleko Plaza de Oriente w miejscu gdzie kilkaset lat wcześniej Muzułmanie założyli osadę o nazwie Mayrit.
Nagle w kościele rozległy się strzały z broni gładkolufowej i okrzyki „Poddajcie się! Stać! Inkwizycja!”. Dziesiątki żołnierzy Inkwizycji rozbiegło się po całym kościele. Bracia Sotta również nie pozostawali dłużni i szybko otworzyli ogień. Armanduzka padł nieżywy ugodzony kulą w głowę, a Stilito Platta zniknął bez śladu.
Konstancja i bracia Sotta podjęli natychmiastową ucieczkę nawą boczną jednak w zamieszaniu śmiertelnie ugodzony został w plecy jeden z braci.
– Pani zostaliśmy zdradzeni, uciekaj i pozwól mi pozostać nierozłącznie z mym bratem, niech los dopełni swojej powinności.
Konstancja pozostawiając w rozpaczy przemytników wymknęła się z kościoła i znikła w wąskich uliczkach Madrytu. Przemykając pomiędzy gwarnymi stoiskami z owocami morza, wędlinami, serami, winem i słodkimi przysmakami kierowała się w stronę Placu La Paja, a następnie Placu Świętego Andrzeja.
Byłajużbardzobliskocelu.Niemogłasięzatrzymać.
Czasu było coraz mniej.
—————————————————————————
A.M.


Dodaj komentarz