Odkąd moim celem życiowym stało się zdobywanie cudzych majątków, oszustwo, wyłudzenia i paserstwo odtąd jako Aron Stilito Platta nie miałem sobie równych w tym złodziejskim fachu w całej Hiszpanii. Dzięki kontaktom jakie udało mi się poufnie nawiązać przy pomocy domu bankierskiego Morro, moje oszustwa z roku na rok stawały się coraz bardziej spektakularne i coraz bardziej autentyczne. Okradałem tylko majętnych i wysoko postawionych przez co szybko stałem się sławnym ale i bardzo poszukiwanym przestępcą.
Pewnego razu podczas okradania rezydencji pewnego kardynała natrafiłem na zbiór ksiąg oprawionych w skórę i spisanych każda w trzech językach. Księgi te stały się również moim łupem.
Jedna z nich za pośrednictwem bankiera Morro trafiła w ręce posłańca o nazwisku Armanduzca, który zmierzał wówczas do Jerozolimy. W domu kardynała znalazłem również spisane zeznania niejakiego Pacheko, który był szpiegiem i donosicielem na usługach Inkwizycji, a także dokumenty świadczące o istnieniu tajnej organizacji wewnątrz struktur kościelnych, która zajmowała się poszukiwaniami jakiegoś cudownego mechanizmu.
Wszelkie te dokumenty zabrałem nieopacznie ze sobą narażając siebie na wielkie niebezpieczeństwo.
Poszukiwany, ścigany i nękany przez oprawców podczas samotnej ucieczki znalazłem się w owych Górach Kantabryjskich, w których z kolejnej opresji wybawili mnie dzielni bracia Sotta.
Po tych słowach bracia Sotta z uznaniem i szacunkiem pokiwali głowami w stronę Stilito Platty, a on sam ukłonił się wszystkim i udał się na spoczynek.
A.M.


Dodaj komentarz